sobota, 12 stycznia 2008

Pomimo wielkich chęci, z braku czasu na Dni Kawy (21-23.12.2007) nic nie udało mi się zrobić. Znalazłam wtedy jednak przepis, który wiedziałam, że kiedyś wykorzystam. Dzisiaj nadszedł jego czas.

Powiem szczerze, że po wykonaniu ciasta wydawało mi się, że będzie to jedna wielka porażka. Jednak gdy ujrzałam te śliczne ślimaczki po przekrojeniu ciasta, zmieniłam zdanie. Smakowo nie powalają, ale do schrupania do herbaty lub kawy są idealne:)

Przepis pochodzi z książeczki "Ciasta siostry Anieli".

Składniki:

  • 300 g mąki (ponieważ ciasto było bardzo lepiące, podsypywałam je mąką i chyba ostatecznie użyłam ok.350 g)
  • 200 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 250 g margaryny lub masła
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżki śmietany
  • olejek waniliowy

Wykonanie:

  1. Do mąki dodać cukier puder, żółtka, masło lub margarynę. Posiekać i zagnieść ciasto. (tak jak pisałam wcześniej, siostrze Anieli tyle mąki do zagniecenia ciasta wystarczyło, mi niestety nie, dlatego radzę przygotować obok miseczkę z mąką i podsypywać nią ciasto aż przestanie się zanadto kleić).
  2. Podzielić ciasto na dwie części.
  3. Do jednej dodać mieszankę śmietanowo-kawową, do drugiej olejek waniliowy.
  4. Przygotowane ciasto wstawić do lodówki na dwie godziny. (ja wstawiłam na troche ponad godzinę do zamrażalki).
  5. Oba ciasta (jasne i ciemne) rozwałkować na dwa jednakowe prostokąty (polecam rozwałkować je pomiędzy dwoma kawałkami przezroczystej folii), nałożyć jeden na drugi, zrolować i jeszcze raz schłodzić (ok.1h w lodówce/zamrażalce).
  6. Pokroić ciasto w plastry o grubości ok. 1/2 cm (najlepiej sie kroi, gdy jest dobrze schłodzone) i upiec na złoty kolor (ok. 9-12 minut - najlepiej podważyć ciasteczko i zobaczyć czy spód jest przyrumieniony) w temperaturze 200 stopni.
Pierwszą partię ciasteczek trochę przetrzymałam, bo nie do końca wiedziałam co to znaczy "złoty kolor";), więc są bardziej chrupiące i smak kawy nie jest w nich zbyt wyczuwalny. Drugą partię bardzo pilnowałam i wyciągnęłam gdy tylko wydawało mi się, że nie są surowe (po max. 10 minutach). Jak to dobrze umieć uczyć się na własnych błędach:).

wtorek, 08 stycznia 2008

Przeglądając różne kulinarne blogi nie mogłam nie zauważyć wszechobecnych bułeczek, bułek, chlebków, chałek itd. Sama jakoś swoje przygody z drożdżami do tej pory ograniczałam wyłącznie do okazjonalnego makowca, bądź też pączków. Dlatego też na pierwszy ogień postanowiłam wypróbować przepis Nigelli z książki "Feast", która słynie z tego, że za pracochłonne przepisy się nie bierze:)

Składniki:

  • 500 - 600 g mąki pszennej (ja na początku użyłam 400 g mąki pszennej i 100 g mąki żytniej razowej)
  • 3 łyżeczki (1 saszetka) suchych drożdży
  • 1/2 łyżki soli (można troszeczkę więcej)
  • 1 łyżka miałkiego cukru
  • 375 ml mleka
  • 20 - 25 g masła
  • 1 jajko (rozmącone)
  • 1 łyżka mleka
  • szczypta soli
  • łyżeczka maku lub/i sezamu lub/i mąki

Wykonanie:

  1. Zmieszać 500 g mąki z drożdżami, solą i cukrem w dużej misce (ja z przyzwyczajenia mąkę przesiałam).
  2. Mleko i masło umieścić w rondelku i podgrzewać dopóki mleko nie będzie ciepłe i masło nie zacznie się topić.
  3. Przelać mleko z masłem do miski z suchymi składnikami i wymieszać widelcem lub drewnianą łyżką do stworzenia jako takiej masy.
  4. Następnie dodając pozostałą mąkę, jeżeli masa byłaby zbyt wilgotna i klejąca, dokładnie wyrabiać ręką, aż ciasto będzie gładkie i lśniące (z dodatkiem mąki razowej oczywiście może być trochę chropowate;)).
  5. Z masy utworzyć kulę, umieśćić ją w natłuszczonej misce i przykryć przezroczystą folą do żywności, a następnie odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Po tym jak kula podwoi objętość, odgazować ją (wbijając pięść, żeby uciekło powietrze) i przenieść na blat wysypany mąką.
  6. Urywać kawałki ciasta i formować kuleczki wielkości mandarynki (tak naprawdę, to należy kulki takiej wielkości jakiej się chce bułeczki. W oryginalnym przepisie Nigella zrobiła ok.30 kuleczek wielkości orzecha włoskiego, mi natomiast wyszło ich 18).
  7. Każdą uformowaną kuleczkę umieśćić na wysmarowanej tłuszczem, bądź wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, w odległości ok. 1/2 - 1 cm.
  8. Przykryć bułeczki czystą ściereczką i ponownie odłożyć w ciepłe miejsce, tym razem na 1/2 godziny. W tym samym czasie nastawić piekarnik na 220 stopni.
  9. Gdy bułeczki trochę podrosną (mi wyrosły bardzo mało) ubić razem jajko, mleko oraz szczyptę soli i wysmarować tą miksturą każdą bułeczkę. Posypać je makiem, sezamem, mąką lub po prostu zostawić je czyste.
  10. Piec bułeczki przez 15 minut. Po tym czasie powinny się zarumienić i trochę złączyć.
  11. Zdjąć je do przestudzenia, bądź natychmiast przejść do konsumpcji:)
Bułeczki naprawdę są mięciutkie w środku i pyszne! Najlepiej smakują jeszcze ciepłe, wysmarowane samym topniejącym masłem:) (oczywiście na zimno też im niczego nie brakuje).

 

 

piątek, 04 stycznia 2008

I zaczął sie Nowy Rok, a wraz z nim nowe przepisy oraz dużo sił i chęci na ich wypróbowanie. Po dojedzeniu smacznych bożonarodzeniowych serników, makowców i pierników postanowiłam upiec ciasto, które przede wszystkim nie będzie praco- i czasochłonne (ostatnio z czasem wolnym u mnie krucho) oraz do którego wykorzystam leżącą od Świąt i czekającą na łakomego wybawcę pomarańczę:) No i się doczekała!:)

Przepis zaczerpnęłam z zeszłorocznego prezentu gwiazdkowego, czyli małej książeczki o wspaniałej i dużo mówiącej nazwie "Z kuchennej półeczki - Czekolada" Jacqueline Bellefontaine.

Składniki:

  • 175 g cukru pudru
  • 175 g masła albo twardej margaryny
  • 3 rozkłócone jajka
  • 175 g przesianej mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki mleka
  • 2 łyżki przesianego kakao
  • 3 łyżki soku pomarańczowego (użyłam świeżo wyciśniętego)
  • skórka starta z 1/2 pomarańczy
  • 175 g cukru pudru
  • 2 łyżki soku pomarańczowego (lub trochę więcej)

Wykonanie:
  1. Utrzeć na pulchną masę cukier puder z masłem (lub margaryną).
  2. Stopniowo dodawać jajka i dokładnie ucierać.
  3. Ostrożnie połączyć z mąką i wymieszać.
  4. Podzielić masę na pół i do jednej połowy dodać kakao i mleko, a do drugiej sok pomarańczowy i skórkę (ja dodałam jeszcze kilka kropelek aromatu pomarańczowego) i dokładnie wymieszać.
  5. Posmarować cienko tłuszczem głęboką okrągłą tortownicę o średnicy 20 cm (ja użyłam silikonowej).
  6. Nakładać łyżką na przemian obie masy i zamieszać szpikulcem (u mnie w roli szpikulca drewniany patyczek), aby powstał efekt marmuru:)
  7. Piec w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni przez ok. 25 minut (w moim przypadku 30).
  8. Zostawić w formie na kilka minut do ostygnięcia, a następnie przełożyć na metalową kratkę.
  9. Kolejny krok to lukier. Przesiać do miseczki cukier puder. Wlać tyle soku pomarańczowego, aby powstała gładka masa. Rozprowadzić lukier na wierzchu ciasta i odstawić do zastygnięcia.

Ciasto jest pyszne, wilgotne i rozpływa się w ustach..
Posiada także inny, równie smaczny wariant, a mianowicie ze skórką startą z cytryny oraz z sokiem cytrynowym zamiast pomarańczowego.

piątek, 14 grudnia 2007

Na ten przepis autorstwa Maleny z Wielkiego Żarcia już dawno miałam ochotę. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam muffinki (m. in. za ich prostotę i przystępny rozmiar), a po drugie dlatego, że bardzo lubię połączenie czekolady z nabiałem (wiem, dziwne upodobania ;)). Biorąc pod uwagę, że juz za tydzień moja uwaga będzie całkowicie skupiona na świątecznych wypiekach, postanowiłam ten przepis wypróbować teraz i... nie żałuję.



Składniki (na 12 sztuk):

  • 150 g twarożku naturalnego (moim zdaniem to trochę za mało, następnym razem dam 200 g)
  • 1 łyżka cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (ok. 8 g)
  • 200 g mąki
  • 1 opakowanie budyniu czekoladowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 125 g cukru
  • 175 ml maślanki (ponieważ akurat mi się skończyła to dodałam mleka)
  • 80 ml oleju
  • posypka czekoladowa

Wykonanie:

  1. Twarożek wymieszać z 1 łyżką cukru i cukrem waniliowym (polecam jednak doprawić twarożek do smaku - te ilości cukrów są orientacyjne).
  2. W miseczce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą, szczyptą soli i budyniem w proszku.
  3. W innej miseczce roztrzepać jajko, dodać cukier, olej, maślankę (w moim wypadku mleko) i dobrze wymieszać.
  4. Do składników suchych dodać mokre (z cukrem) i wymieszać.
  5. Do każdej uprzednio przygotowanej foremki (natłuszczonej, bądź wyłożonej papierowymi papilotkami) włożyć najpierw łyżkę ciasta, następnie łyżeczkę twarogu i to przykryć kolejną warstwą ciasta.
  6. Posypać czekoladową posypką.
  7. Foremkę z czarno-białą zawartością włożyć do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i piec 20 - 25 minut.

Mam do tego przepisu 2 uwagi.

  • za mało twarożku
  • mało czekoladowy smak (może to wina mojego budyniu, a może mojej miłości do czekoladowych smaków, ale następnym razem dodam co najmniej łyżeczkę kakao)
    Errata - po zjedzeniu kilku muffinków ta uwaga straciła ważność:)

 

niedziela, 09 grudnia 2007
Na pierwszy ogień postanowiłam wypróbować sprawdzony przez chyba wszystkie kulinarne blogowiczki przepis Nougatine83. Ciasto jest banalnie proste i smakuje wybornie. Najlepsze jest w nim to, że można je modyfikować, dodając za każdym razem inny smak jogurtu i/lub inne owoce. Tak więc jest to przepis nie na jedno, lecz na dziesiątki różnych ciast.

 

Przepis sam w sobie jest bardzo prosty.

Składniki na ciasto:

  • 340 g mąki

  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

  • 80 g cukru (ja dałam ok.10 g więcej i do tego jeszcze łyżeczkę cukru waniliowego)

  • 2 duże jajka

  • pół szklanki oleju

  • 300 g jogurtu (ja dałam jogurt waniliowy)

  • owoce (u mnie połowa puszki brzoskwiń)

Składniki na kruszonkę (przepis dorotus76)
  • 50 g masła, roztopionego (ja dałam minimalnie więcej)
  • 10 łyżek mąki

  • 4 łyżki cukru

  • 8 g cukru waniliowego

Wykonanie:
  1. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia.
  2. Dodać resztę składników (cukier, jajka - można wcześniej rozbełtać, olej i jogurt).
  3. Wymieszać tylko do połączenia się składników (ciasto nie powinno być zbyt gładkie).
  4. Przełożyć do formy (ja piekłam w tortownicy ok. 24 cm) wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą.
  5. Na ciasto wyłożyć owoce (ja pokroiłam połówki brzoskwiń na mniejsze cząstki).
  6. Owoce posypać kruszonką (aby zrobić kruszonkę należy do roztopionego i jeszcze ciepłego masła wsypać pozostałe składniki i rozetrzeć je w palcach).
  7. Tortownicę z pyszną zawartością włożyć do nagrzanego do ok. 170 - 180 stopni piekarnika i piec około 50 minut. Po 20 - 30 minutach warto przykryć ciasto folią, aby wierzch ciasta nie uległ zbytniemu przypaleniu.
  8. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.

I tak oto powstało pyszne, wilgotne i znikające z prędkością ponaddźwiękową ciasto!

 

Piec lubiłam odkąd pamiętam. Gdy byłam małą dziewczynką pomagałam mamie w kuchni przy przygotowywaniu wszystkich potraw. Najbardziej jednak pałałam chęcią użyczenia pomocnych rączek właśnie do pieczenia. Ostatnio odkryłam w sobie tę pasje na nowo i dlatego postanowiłam się podzielić swoimi kuchennymi przygodami z innymi. No to zaczynamy! :)
1 ... 11 , 12
 
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Durszlak.pl