Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż mi głupio i dlatego nie będzie żadnego tłumaczenia się. Od razu przechodzę do przepisu na pyszne biscotti : )
Miałam ochotę na coś małego, bez czekolady (ostatnio ćwiczę swoją silną wolę) i zimowego w smaku. Padło na biscotti cynamonowe z cukrowo-cynamonową posypką, a przepis skopiowałam z jednego z moich ulubionych angielskojęzycznych kulinarnych blogów - Joy the Baker). Ciastka te są kruche, twarde (idealne do maczania w kawie/herbacie lub w czym tam się chce) i.. cynamonowe. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że powalają swoją prostotą (żadnych orzechów, innych bakalii, czekoladowych groszków, nic) i przewidywalnością smaku. A żeby takim czymś powalić, to naprawdę musi to być dobre : )
Składniki:
2 szklanki mąki (ja musiałam na końcu podsypać mąką - tak 1/3 szklanki, bo masa była klejąca)
1 1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
1 szklanka cukru
85 g masła, temperatura pokojowa
1 jajko
1 żółtko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Posypka:
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu
1 jajko, roztrzepane (ja użyłam tylko białka, które zostało po dołożeniu żółtka do masy)
[Listonic]
Wykonanie:
Do średniej miski przesiać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i sól.
W drugiej misce wymieszać składniki posypki: cukier i cynamon.
Utrzeć masło i cukier (ok.4 minut), następnie dodać jajko i żółtko (po każdym dodaniu dobrze zmiksować). Następnie dodać ekstrakt waniliowy i wymieszać.
Przesiane składniki dodać za jednym razem do utartego masła i dobrze wymieszać, aż utworzy się dość gęsta masa.
Wyjąć masę z miski i podzielić na 2 części.
Obsypać dłonie mąką i uformować z każdej części podłużny, długi na ok. 20 cm i szeroki na ok. 4 cm chlebek. (ja do masy dodałam jeszcze dodatkowo ok. 1/3 szklanki mąki - systematycznie dodawałam po trochu, do momentu, w którym mogłam faktycznie uformować chlebki).
Gotowe chlebki ułożyć na blaszce wyłożonej silikonową matą lub wysmarowanej masłem i oprószonej mąką.
Wierzch chlebków wysmarować białkiem (lub roztrzepanym całym jajkiem) i posypać cukrem zmieszanym z cynamonem.
Piec w piekarniku nagrzanym do 160 stopni ok. 30 minut (po ok. 15 minutach polecam odwrócić blaszkę o 180 stopni), aż będę złotobrązowe i twardsze. Wyjąć z piekarnika i lekko ostudzić.
Po wystudzeniu pokroić każdą część nożem z piłką na 1 cm kromki, polecam na ukos.
Ułożyć je na blaszce (poziomo) i jeszcze raz włożyć do piekarnika, aż podeschną - ok. 10-15 minut.
Można je przechowywać do tygodnia w szczelnym pojemniku (ja z doświadczenia wiem, że dłużej też mogą poleżeć).
I oto kolejny przepis na ciasto drożdżowe. Moim zdaniem jak na razie najlepszy. Ostatnio wypróbowałam jeszcze inny, ale ciasto z niego wyszlo mi suche i twardawe i... no i w ogóle takie jakie ciasto drożdżowe być nie powinno (po części jest to moja wina, bo zapomniałam dodać jajek i po wyrośnięciu dodałam z nadzieją uratowania placka jedno żółtko, ale i tak to moje roztrzepanie zraziło mnie do tego przepisu).
Na ten przepis trafiłam u Liski, ale oryginalnie pochodzi od Margotki. Ja robiąc swoje ciasto posłuchałam rad Liski i zmniejszyłam ilość drożdży - na razie jednak tylko o połowę, a także zrobiłam je w prostokątnej formie (25 x 35 cm) i podaję przepis już z moimi zmianami. Naprawdę polecam! Ciasto wychodzi miękkie, bardzo miękkie nawet, aromatyczne i wilgotne! Pychota!
Ciasto dołączam jako moją propozycję do akcji "Czas na śliwki" prowadzoną przez blue_megi.
Składniki:
ciasto
4 żółtka
3/4 szklanki cukru + 1 łyżka do drożdży
olejek pomarańczowy i cytrynowy - ja dodałam kilka kropelek małych
40 g świeżych drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
3 szklanki mąki (ja musiałam dodać więcej, żebym mogła ciasto jakoś umieścić w foremce)
kandyzowana skórka pomarańczowa
1/4 kostki roztopionego masła (moje miało 200 g, czyli dodałam 50 g)
ok. 1 kg śliwek (tym razem każdą śliwkę pokroiłam w paski i wyłożyłam nimi całe ciacho)
cukier puder (ok. 1 szklanki, ale mozna więcej, mniej, w zależności od ilości pożądanego lukru)
kilka kropel wrzątku
aromat śmietankowy
[Listonic]
Wykonanie:
W wysokim naczyniu (użyłam miarki litrowej) rozetrzeć drożdże z łyżką cukru, a gdy staną się płynne dodać szklankę ciepłego (ale NIE gorącego) mleka, wymieszać i zostawić do wypełnienia naczynia.
W dużej misce utrzeć żółtka z cukrem na kogel mogel, a następnie dodać olejek pomarańczowy i cytrynowy.
Do utartych jajek dodać wyrośnięte drożdże i wsypać jednocześnie 3 szklanki mąki oraz pokrojoną kandyzowaną skórkę pomarańczową.
Wymieszać kilka razy dużą łyżką i na końcu dodać roztopione, lekko ostudzone masło i jeszcze raz dobrze wymieszać. (W przepisie oryginalnym to już jest koniec, zero wyrabiania, jednak ja trochę się bałam takie kleiste coś włożyć do formy, więc podsypałam jeszcze mąką i minimalnie wyrobiłam i dopiero wtedy przełożyłam do formy - i tak było dość klejące, ale chociaż plastyczne).
Przełożyć ciasto do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia formy (u mnie prostokątna - 25 x 35 cm) i ułożyć owoce - ja użyłam śliwek.
Aby zrobić kruszonkę należy mąkę wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym, dodać miękkie masło i wyrobić palcami.
Ciasto posypać kruszonką (pół placka posypałam również cynamonem) i wstawić do nagrzanego do 50 stopni piekarnika na 20 minut do wyrośnięcia.
Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 165 stopni i piec przez ok. 20 - 25 minut (przed wyjęciem z pieca należy upewnić się, że ciasto w środku nie jest klejące przy pomocy drewnianego patyczka).
Ostudzone ciasto można polać lukrem, który robi się mieszając cukier puder z kilkoma kroplami wrzątku oraz aromatem śmietankowym, aż do uzyskania gładkiej konsystencji.
Wiem, że sezon truskawkowy już dawno za nami. Wiem też, że w tym roku moja rzadka obecność na blogu spowodowana była (i nadal jest) różnymi, nie zawsze miłymi, wydarzeniami w moim życiu. Dlatego też przepis ten (znaleziony ponad rok temu u Dorotus) wstawiam z ponad dwumiesięcznym opóźnieniem. Żeby tu jednak nie zanudzać, napiszę tylko, że ciasto to jest łatwe do wykonania, bardzo aromatyczne i wilgotne. Naprawdę polecam (albo na przyszły rok, albo z wykorzystaniem mrożonych truskawek)!
Składniki:
175 g zmielonych migdałów
175 g miękkiego masła
120 g jasnego brązowego cukru
175 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli (w przepisie oryginalnym tego nie ma, ale ja zawsze dodaję chociaż minimalną ilość soli do każdego wypieku)
1 jajko
1 żółtko
450 g truskawek, odszypułkowanych, przekrojonych na pół lub na ćwiartki
cukier puder do posypania
[Listonic]
Wykonanie:
Mikserem bardzo dokładnie zmiksować wszystkie (oprócz truskawek) składniki ciasta (polecam przesiać mąkę razem z proszkiem, sodą oraz cynamonem) - uzyskane ciasto będzie bardzo gęste.
Formę o średnicy 22 cm (moja była troszeczkę większa, stąd niższe niż w oryginale ciasto) posmarować masłem i wyłożyć papierem.
Masę podzielić na dwie części. Jedną wylepić dno formy, następnie wyłożyć na nią truskawki, a na górę wyłożyć ostrożnie drugą część ciasta.
Pie w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 60- 65 minut. Jeśli zbyt szybko się zarumieni można przykryć wierzch folią.
Ufff... ciężki czerwiec za mną! Praca magisterska napisana i obroniona, muzyczny weekend zaliczony, więc teraz mogę się zabrać za nadrabianie blogowych zaległości i za pieczenie :D Na początek wybrałam łatwy i prosty przepis na ciasteczka owsiane z masłem orzechowym i kawałkami czekolady (przepis pochodzi z tej strony), które robi się bardzo szybko i przyjemnie. Polecam nie tylko miłośnikom masła orzechowego! :)
(przechowywane w szczelnym pojemniku pozostają dość twarde, dlatego jeśli wolicie bardziej miękkie ciastka polecam zostawiać je na trochę "na wierzchu" przed schowaniem lub po prostu zjeść od razu po upieczeniu:))
Składniki:
55 g masła
125 g mąki
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
115 g płatków owsianych (błyskawicznych)
135 g brązowego cukru
115 g masła orzechowego (ja użyłam z kawałkami orzechów, natomiast autorka poleca ten kremowy)
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
85 g czekolady pokrojonej na drobne kawałki (lub groszków czekoladowych)
[Listonic]
Wykonanie:
Masło umieścić w małym rondelku i topić je regularnie mieszając, aż zacznie brązowieć i pienić się (ok. 2-3 minut - mi to zajęło trochę dłużej). Odstawić na ok. 10 minut.
Przesiać do miski mąkę, sodę oraz sól. Dodać płatki owsiane i wymieszać.
Brązowy cukier ubić wraz z masłem orzechowym (ok. 1 minuty), a następnie dodać do tego lekko ostudzone brązowe masło (to, które uzyskaliśmy po stopieniu masła zwykłego).
Dodać jajko i ekstrakt z wanilii i dokładnie zmiksować.
Następnie, cały czas ubijając (na wolnych obrotach), dodać mieszankę mączno-owsianą.
Na koniec wmieszać kawałki czekolady.
Z uzyskanej dość gęstej masy tworzyć kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na przygotwanej blaszce (ja na swoją położyłam silikonową matę). Uzyskane kuleczki można lekko spłaszczyć.
Piec w nagrzanym do 190 stopni piekarniku przez ok. 6-8 minut, aż do zezłocenia (ja je trochę przetrzymałam..).
Na pewno wiele z was trafiło kiedyś na przepis na "coffee cake". Nazwa jest dość myląca, gdyż rzadko ciasto to zawiera w swoich składnikach kawę. Jest to po prostu ciasto do kawy, najczęściej z jakimiś owocami i kruszonką. Łatwe do wykonania i pyszne w swojej prostocie. A do tego można eksperymentować z różnymi wariantami smakowymi. Takie ciasta właśnie lubię!:) Tym razem wypróbowałam przepis z blogu Joy. Polecam!
Ciasto to jest moją propozycją na Sezon Truskawkowy organizowany przez Olgę Smile.
Składniki:
Nadzienie
ok. 250 g pokrojonych na plasterki truskawek
70 g cukru
2 łyżki mąki/skrobi kukurydzianej (przypominającej w konsystencji mąkę ziemniaczaną)
2 łyżeczki wody
Ciasto właściwe
113 g masła, miękkiego
1 szklanka cukru (210 g)
2 jajka
2 szklanki mąki (220 g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
225 g śmietany (użyłam 18%)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
kilka kropel aromatu migdałowego (opcjonalnie)
Kruszonka
45 g masła, zimnego
90 g mąki
40 g cukru
Wykonanie:
W celu wykonania kruszonki wszystkie składniki umieścić w miseczce (mąka, zimne masło pokrojone na małe kawałki oraz cukier) i rozetrzeć palcami, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Aby wykonać nadzienie należy do małego garnka włożyć pokrojone truskawki, 70 g (1/3 szklanki) cukru, wodę oraz mąkę kukurydzianą, a następnie podgrzewać na małym ogniu przez ok. 5 -7 minut, ciągle mieszając, aż masa zgęstnieje i truskawki będą miękkie (mi to zajęło ok. 10 minut, ale nie mieszałam przez cały czas). Odstawić na bok do ostudzenia.
W celu zrobienia ciasta najpierw należy zmiksować miękkie masło z cukrem, aż będzie jasne i puszyste (ok. 3 minut).
Dodać po kolei jajka po każdym dobrze miksując, a następnie wlać ekstrakt waniliowy oraz aromat migdałowy (jeśli jest używany - ja dodałam kilka kropli).
Przesiać suche składniki, a następnie na przemian ze śmietaną (zaczynając od 1/3 mieszanki mącznej, potem 1/2 śmietany itd) dodawać je, ciągle mieszając, do masy maślanej.
Do przygotowanej, wysmarowanej masłem i oprószonej mąką, kwadratowej foremki (moja miała 25x25 cm) przełożyć 2/3 masy.
Następnie wyłożyć ostudzone nadzienie truskawkowe, na którym ostrożnie umieścić resztę masy. Całość posypać kruszonką.
Piec w rozgrzanym do 175 stopni piekarniku przez ok. 50 - 60 minut (polecam sprawdzić trochę wcześniej, żeby nadto nie wysuszyć ciasta).
Przez bardzo długi czas nie lubiłam ciasta drożdżowego. Było to spowodowane tym, że po prostu kojarzyłam je z suchym i niczym nie wyróżniającym się plackiem, który aby był zjadliwy trzeba było posmarować grubą warstwą masła. Na szczęście jakiś czas temu zdanie zmieniłam, a to za sprawą odkrycia wielu innych wariacji tego wypieku, z wieloma różnymi dodatkami. Taką też wariacją jest to ciasto. Kusiło mnie odkąd zobaczyłam je na blogach wielu wielu osób biorących udział w Weekendowej Cukierni, której gospodynią była wtedy Alicja. Niestety wtedy nie mogłam się dołączyć, ale postanowiłam, że pomimo wszystko wykonam ten pysznie wyglądający wypiek. I tak też się stało:) Przepis jest bardzo łatwy do wykonania, a do tego bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo (!) smaczne ciasto z niego powstaje! Polecam je wszystkim tym, którzy lubią połączenie budyniu z ciastem drożdżowym. No i ta kruszonka! :D
Przepis, z moimi małymi zmianami, wklejam od Alicji:
Składniki:
Ciasto
250 g mąki pszennej
100 g mleka
25 g cukru
50 g masła
20 g świeżych drożdży
3 g soli
Nadzienie
1 puszka brzoskwiń - ok. 850 g (potrzebne jest ok. 450 g owoców)
1 budyń waniliowy (na 500 ml mleka)
350 ml mleka
8 łyżek soku z brzoskwiń (z puszki) - ja dałam ok. 10
Kruszonka
75 g masła
75 g brązowego cukru
100 g mąki
szczypta soli
50 g płatków migdałowych (ja miałam tylko 35 g, więc brakujące 15 g zastąpiłam mąką)
Wykonanie:
Drożdże dodać do ciepłego (ale nie gorącego mleka) i wymieszać.
Wszystkie składniki, oprócz soli, przełożyć do miski robota kuchennego i zagniatać na 1 biegu około 4 minuty.
Dodać sól i mieszać jeszcze 5 minut na 2 biegu - ja po tych 9 minutach mieszania w mikserze wzięłam ciasto w swoje ręce i je dobrze zagniotłam, aby było gładkie.
Ciasto przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 60 min.
W tym czasie ugotować budyń waniliowy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, ale przy użyciu tylko 350 ml mleka.
Następnie dodać sok z brzoskwiń i dobrze wymieszać. Ostudzić (ja na czas studzenia przykryłam garnek przezroczystą folią, żeby nie powstał kożuch).
Ciasto rozwałkować i przełożyć na wysmarowaną masłem prostokątną blachę.
Na cieście rozsmarować przestudzony budyń i odstawić na 30 minut.
W tym czasie przygotować kruszonkę, czyli wymieszać cukier z mąką i solą.
Następnie dodać masło (w małych kawałkach) i rozdrabiać w palcach aż utworzy się kruszonka.
Dodać płatki migdałowe i wymieszać.
Połówki brzoskwiń przekroić na pół (lub mniejsze części) i rozłożyć równomiernie na budyniu.
Całość posypać kruszonką.
Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez ok. 25-30 minut.