Nigdy nie przepadałam za makowcem. Może dlatego, że moje najwcześniejsze wspomnienie dotyczące tego ciasta wiąże się z gotowaniem maku (gotowych mas makowych jeszcze wtedy człowiek nie zaznał), a dla mnie był to odór okropny! uchh.. Jednak trzy lata temu, mój brat poprosił mnie bardzo ładnie, abym zrobiła mu tę przyjemność, przemogła swoją niechęć i zrobiła jedno z jego ulubionych ciast - makowca. Po przepis sięgnęłam do Dorotus i przyznam szczerze i bardzo nieskromnie, że od tamtej pory jem, ba, zajadam się tym, i tylko tym, makowcem! Mniam! :)
Składniki (na 3 strucle):
3 szklanki mąki pszennej + dodatkowo do podsypywania (ok. 1/2 szklanki)
Ciasto: Drożdże rozpuścić z cukrem i letnim mlekiem - odstawić na ok. 15 minut.
Do miski przesiać mąkę, sól. Dodać cukier waniliowy, żółtka, olej i spirytus. Zamieszać i następnie dodać wyrośnięte drożdże. Wyrobić.
Na koniec wlać rozpuszczony i ostudzony tłuszcz. Dobrze wyrobić i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (ok.1-1 1/2 h)
Masa makowa: Do gotowej masy makowej dodać wszystkie składniki i dobrze wymieszać. Dodatkowo można ubić 2-3 białka ze szczyptą soli i delikatnie wymieszać z masą.
Wyrośnięte ciasto podzielić według uznania (ja, tak jak w oryginalnym przepisie, zawsze dzielę na 3) i rozwałkować na prostokątne placki.
Nałożyć na każdy placek masę makową (zostawiając ok. 3 cm od boków nie posmarowane), założyć część dłuższą tak do połowy szerokości i potem zwinąć. Końce makowców podwinąć pod spód.
Następnie każdą tubę makową zawinąć ostrożnie w wysmarowany olejem papier do pieczenia (dość ściśle - zostawić mniej niż 1 cm przestrzeni) - jeśli ciasto jest zbyt klejące podsypać mąką.
Piec w nagrzanym do 180-190 stopni piekarniku przez ok.30-40 minut.
Po ostudzeniu ciasto polać lukrem (pół szklanki cukru pudru wymieszać z 2-3 łyżkami gorącej wody i kilkoma kroplami aromatu np. śmietankowego). Posypać na wierzchu makiem sypkim/pokrojoną skórką kandyzowaną.
Po sernikach i ciasteczkach przyszedł czas na powrót do moich cukierniczych korzeni, czyli do CZEKOLADY! Ale żeby nie było tak słodko, to brownie to wystepuje w towarzystwie orzeszków ziemnych vel. arachidów, które oblane delikatnym sosem karmelowym, zacnie uzupełniają intensywnie czekoladowe cudo. Oczywiście polecam!!!
100 g solonych uprażonych orzeszków ziemnych na wierzch
[Listonic]
Wykonanie:
Orzeszki ziemne (całość 200g) wyłożyć na blaszce do pieczenia i wstawić do nagrzanego do 160 stopni piekarnika na ok. 10 minut (można też ewentualnie lekko je zarumienić na patelni).
Masa czekoladowa: roztopić pokruszoną czekoladę z masłem w rondelku o grubym dnie, lub w mikrofali (polecam opcję rozmrażania). Należy uważać, żeby nie za mocno podgrzać, ostudzić.
Jajka z cukrem ubić na puszystą pianę (ok. 10 minut), a następnie wymieszać z ostudzona masą czekoladową. Na koniec delikatnie połączyć z przesianą mąką.
Masę przelać do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia blaszki o wymiarach 20 x 20 cm (lub większej 20 x 24 cm) i piec w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni przez ok. 25 minut. Po upieczeniu ostudzić.
Masa karmelowa: masło roztopić w rondelku z grubym dnem, wsypać cukier. Podgrzewać na małym ogniu, cały czas mieszając drewnianą łyżką (ok. 15 minut). Uważać, aby nie przypalić masy.
Gdy cukier zbrązowieje (ma sie zbrylić, nie rozpuści się) wlać 1/2 szklanki wody. Gotować przez chwilkę, aż zbrylony karmel ponownie będzie gładką, brązową masą. Trochę przestudzić i do jeszcze ciepłego wsypać mleko w proszku, zmiksować na gładką masę. Połowę (100 g) uprażonych orzechów ziemnych drobno posiekać. Dodać do ostudzonej masy karmelowej i wymieszać z mascarpone.
Sos karmelowy: ponownie masło roztopić w rondelku z grubym dnem, wsypać cukier. Podgrzewać na małym ogniu, cały czas mieszając drewnianą łyżką (ok. 15 minut).
Gdy cukier zbrązowieje (uważać, żeby się nie przypalił), dodać śmietanę kremówkę. Gotować przez chwilę aż masa trochę zgęstnieje i będzie gładka. Do nieco przestudzonej masy dodać glukozę, jeśli ją używamy, wymieszać i całkowicie ostudzić. (jeśli nie używamy glukozy, można nieco dłużej gotować masę i ewentualnie dosłodzić do smaku).
Wykończenie całości: Ostudzone brownie przekroić w poprzek na 2 części. Delikatnie odłożyć górny blat, a na dolnym rozsmarować połowę masy karmelowej. Przykryć odłożonym blatem i rozsmarować drugą połowę masy karmelowej. Wyłożyć drugą połowę (100 g) orzeszków ziemnych i polać polewą karmelową. Wstawić do lodówki. Przed podaniem ciasto wyjąć z lodówki, aby nabrało temperatury otoczenia. Kroić na małe kawałki.
Od dawna już miałam ochotę na coś cytrynowego. Słodko-kwaśnego. Delikatnego, a zarazem intensywnego. Kilka dni temu skorzystała z tego przepisu cuda.wianki, a ja, spragniona nowych cytrusowych wrażeń, postanowiłam się sama przekonać, czy faktycznie zasługuje on na takie pochwały.
I cóż..Ten sernik spełnia wszystkie moje aktualne zachcianki kulinarne. POLECAM! :)
Składniki:
225 g ciasteczek digestive
100 g masła, rozpuszczonego
600 g sera białego mielonego (użyłam President z wiaderka)
250 g sera mascarpone
3 cytryny, sparzone
2 jajka całe + 2 żółtka
4 łyżeczki mąki ziemniaczanej
175 g cukru
100 ml śmietanki kremówki (36%)
6 łyżeczek lemon curd (użyłam gotowego, ale można zrobić samodzielnie, np. z tego przepisu)
1 łyżka cukru pudru
[Listonic]
Wykonanie:
Spód: ciasteczka rozkruszyć w malakserze lub włożyć do plastikowego woreczka i rozgnieść tłuczkiem. Połączyć z roztopionym masłem.
Formę o średnicy 23 cm posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód wyłożyć masę ciasteczkową i włożyć do zamrażarki na czas przygotowania masy serowej.
Masa serowa: w misce zmiksować oba rodzaje serów. Dodać cukier i nadal miksować.
Dodawać po kolei jajka i żółtka, po każdym dodaniu dokładnie miksować.
Zetrzeć skórkę ze sparzonych cytryn i dodać do masy serowej. Wymieszać.
Z jednej cytryny wycisnąć sok, a następnie dodać go do masy i dokładnie wymieszać.
Na koniec dodać 4 łyżeczek przesianej mąki ziemniaczanej i zmiksować wszystko razem.
Po wyjęciu formy z zamrażarki, wylać masę serową na spód ciasteczkowy, a następnie polać po wierzchu, lekko podgrzane, 3 łyżeczki lemon curd i lekko zamieszać.
Piec w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku przez 45-60 minut.
Po upieczeniu, wyłączyć piekarnik, lekko uchylić drzwiczki i tak studzić sernik. Po ostudzeniu wyjąć i włożyć na kilka godzin do zimnego miejsca (lodówka, piwnica).
Przed pierwszym podaniem lekko ubić śmietanę kremówkę, dodać do niej pozostałe 3 łyżki lemon curd i łyżeczkę cukru pudru. Dobrze zamieszać i przełożyć na wierzch sernika.
Bardzo lubię maślankę. Znam kilka osób, które za nią nie przepadają, ale nie znam za to nikogo, komu by nie smakowały te przepysznie czekoladowe ciasteczka, które właśnie dzięki maślance są niesamowicie miękkie, wilgotne i długo utrzymują świeżość. Przepis znalazłam u Dorotusna blogu. Polecam miłośnikom czekolady..i maślanki :)
Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
115 g masła (potrzebne będzie roztopione gorące)
3/4 szklanki kakao (ok.60g)
1 1/2 szklanki drobnego cukru (na zdjęciach widać, że użyłam zwykłego)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2/3 szklanki maślanki
2 szklanki pokrojonej na drobne kawałki czekolady mlecznej i/lub gorzkiej
kilka kropel aromatu śmietankowego (niekoniecznie)
[Listonic]
Wykonanie:
Mąkę pszenną przesiać razem z sodą i solą.
Masło roztopić w małym garnuszku lub mikrofali.
Do przygotowanej misy wlać gorące masło, dodać kakao i zmiksować na gładką masę.
Następnie dodać cukier, ekstrakt z wanilii, maślankę oraz kilka kropel aromatu śmietankowego (opcjonalnie), dalej miksować.
Dalej miksując, powoli wsypywać mąkę.
Dodać czekoladowe kawałki i wymieszać. Ciasto może wyjść dość klejące.
Do przygotowanej wysmarowanej masłem (lub też wyłożonej teflonową/silikonową matą) blaszce nakładać łyżką ciasto (ok. 1/2 łyżki na jedno ciasteczko), pozostawiając spore odległości między ciastkami.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 10-12 minut.
Po wyjęciu z piekarnika pozostawić na blaszce do lekkiego ostygnięcia i dopiero po kilku minutach przełożyć i wystudzić na kratce.
Po prawie roku nieobecności wracam. Mam nadzieję, że wytrwam w noworocznym postanowieniu reaktywacji swojego skromnego bloga.
Swój powrót rozpoczynam przypomnieniem świetnego przepisu z książki "Kuchnia Polska XXI wieku" autorstwa W.M.Amaro, o której kilkukrotnie na swoim inspirującym blogu pisała Liska (umieszczony poniżej przepis uwzględnia modyfikacje Liski oraz moje). Pomimo obecności w przepisie borówek, jest to sernik tradycyjny, polski, a do tego oczywiście pyszny. Polecam!
Składniki:
1 kg białego sera dwukrotnie/trzykrotnie mielonego (użyłam mielonego z wiaderka)
340 g cukru + 10 g cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
100 g masła (rozpuszczonego i ostudzonego)
40 g mąki pszennej
8 całych jaj
4 białka + szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 g borówek/jagód
[Listonic]
Wykonanie:
Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę, na końcu, ciągle ubijając, dodać cukier i cukier waniliowy.
W drugiej misce ubić ser, dodając po jednym jajku. Gdy masa będzie gładka (będzie bardzo rzadka), dodać ostudzone masło i mąkę i dokładnie wymieszać.
Dodać ubitą pianę z białek i cukru i dobrze połączyć z serem, ale już nie miksować.
Formę do ciasta (najlepiej 26 cm, ja użyłam 23 cm, a z pozostałej masy zrobiłam mały serniczek w 15 cm formie) wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wlać przygotowaną masę.
Na wierzch ciasta wysypać umyte i osuszone wcześniej borówki/jagody.
Ciasto piec 2 godz. w nagrzanym do 170 stopni piekarniku (po godzinie temperaturę zmniejszyć do 150 stopni, przykryć wierzch folią aluminiową i tak piec przez pozostałą godzinę - cenna porada Liski).
Uwaga! W czasie pieczenia nie otwierać piekarnika (oprócz momentu nakładania folii), a po upieczeniu lekko uchylić drzwi piekarnika i pozwolić sernikowi stygnąć w środku, w ten sposób nie powinien zanadto opaść.
I u mnie znowu ciasteczka. Taki ze mnie ciasteczkowy potwór : ).
Tym razem miałam ochotę na takie zwykłe ciasteczka z jakimiś suszonymi owocami i białą czekoladą. Akurat miałam suszone morele i mrożone jagody (rozmroziłam je i włożyłam do rozgrzewającego się piekarnika, żeby trochę przeschły). Zdecydowałam się na standardowy, sprawdzony już kilkukrotnie przeze mnie przepis, ale tym razem dodatkowo wrzuciłam skórkę cytrynową. Wyszły bardzo aromatyczne, wilgotne i przesmaczne. Polecam! : )
W misce utrzeć dobrze miękkie masło i smalec razem z cukrami (białym i brązowym).
Dodać jajka, po każdym dobrze zmiksować, a następnie ekstrakt z wanilii i skórkę cytrynową.
Przesiać razem mąkę, sodę oczyszczoną i sól i dodać powoli do miski z masłem i jajkami.
Dodać pokrojoną białą czekoladę i dobrze wymieszać.
Podzielić masę na dwie części i do jednej dodać suszone morele, a do drugiej podsuszone jagody. Dobrze wymieszać.
Na przygotowaną blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia lub silikonową matą wykładać uformowane z masy kuleczki o wielkości orzecha włoskiego (polecam zmoczyć ręce wodą i dopiero wtedy formować kulki).
Piec w nagrzanym do 175 stopni piekarniki przez ok. 10 minut (do złotego koloru) i po wyjęciu zostawić je na ok. 5 minut na blaszce (nawet jeśli są po wyjęciu bardzo miękkie to przez te 5 minut "dojdą"). Studzić na kratce.